20090925

Torus - Geometryczna doskonałość



Podstawowy opis torusa mówi, że jest to dwuwymiarowa powierzchnia geometryczna leżąca w przestrzeni trójwymiarowej, powstała przez obrót okręgu wokół osi leżącej w tej samej płaszczyźnie co ten okrąg i nie przecinającej go. Pojęcie torusa we współczesnej matematyce ma znacznie ogólniejsze i zależnie od działu matematyki możemy mówić np. o torusach wielowymiarowych. Nie ukrywam, że te w poniższym wywodzie najbardziej mnie interesują.

Torus może wiecznie dążyć do domknięcia poprzez równoczesne domykanie i zapadanie się w sobie. W ten sposób cała Kreacja będzie gigantycznym torusem i przede wszystkim wycieczką do nieskończoności w celu połączenia ze źródłem. Oczywiście w niezdeterminowanym ujęciu czasu torus jest już domknięty, ale z racji swojej fraktalności wciąż jest niedomknięty choć jednolity i spójny zarazem. To implozja tworzy ciągłe domykanie.


Torusy oparte są o zasadę samopodobieństwa, czyli mają naturę fraktalną

Nakreślmy krótko czym są fraktale. Fraktalem nazywamy obiekt samopodobny, a to oznacza, że dowolny fragment tej figury na powiększeniu ukaże identyczną strukturę w stosunku do wyjściowego zbioru. Jest to ekspersja kształtu w nieskończoność. Fenomenem fraktala jest właśnie nieskończone wchodzenie "w głąb" obiektu umiejscowionego w pozornie zamkniętej przestrzeni. Fraktal jest też przykładem niedestruktywnej kompresji, czyli idealnej dystrybucji ładunku elektromagnetycznego. Zapadając się w sobie i uzyskując nieskończenie idealną formę daje nam przykład kompresji energetycznej bez żadnej straty po drodze.


Fraktalna implozja to doskonały schemat do idealnej kompresji ładunku elektromagnetycznego

Fraktalność torusa polega na wzajemnym przenikaniu się wszystkich linii (strun) ze sobą, które fala implozji w centrum zbiera aż do wąskiego strumienia, gdzie następuje idealna kompresja owych strun w jedność. Linie spajające torus mogą opisywać zarówno mikroskalę, jak i makroskalę. W pierwszym ujęciu chodzi o lokalne fenomeny planetarnej biosfery w postaci samoorganizującego planu przyrodniczego. Natomiast makroskala obejmuje modele galakyk, tworzenie sił grawitacyjnych i ich wpływu na układy słoneczne oraz obroty ciał niebieskich. Jest jeszcze większa skala i ona właściwie pozwala nam lepiej pojąć możliwie najlepszy, istniejący model Wszechświata. Mam na myśli torusową skalę stosowaną do opisu struktury organizującej gromady galaktyk aż do samego skraju Kreacji, gdzie całość imploduje do swego centrum. To centrum jest jednocześnie punktem zerowym, z którego wydobyło się Uniwersum. Rzecz jasna tego typu torus, używany do opisu modelu Wszechświata jest tworem 10-wymiarowym zawieszonym w Pustce, Nicości. Jeśli znajduje się w osobliwym stanie Absolutnego Nic, jeśli Wszystko znajduje się w tym stanie, to entropia 10-wymiarowego torusa może nie być ograniczona żadnymi, stabilnymi prawami fizyki.

Tworzenie grawitacji i toroidalne serce


Kiedy przyglądamy się torusowi możemy dostrzec pulsujące okręgi energii wychodzące z implozyjnego centrum obiektu

Torusy charakteryzują się ciekawymi właściwościami, które możemy wykorzystać przy układaniu modeli kosmologicznych. Torus jest fraktalny i na dodatek wydaje się być doskonałą strukturą, w którą wpisują się orbitalne ruchy ciał niebieskich. Przykładowo nasz układ słoneczny wraz z układami innych konstelacji również porusza się po orbicie centrum galaktyki (tzw. galaktycznego słońca, choć wiemy, iż większości przypadków znajdują się tam supermasywne czarne dziury). Z kolei nasza galaktyka wraz z innymi gwiezdnymi kompanami dołącza do znacznie "poważniejszej" orbity wokół innego implozyjnego centrum. Jeśli chcemy przedstawić ogrom Kreacji za pomocą geometrycznego modelu wirtualnego, najlepszy będzie właśnie torus osadzający się w większym torusie, który zagnieżdża się w jeszcze większym torusie i tworzy implozję przechodzącą przez punkt zerowy - Pierwotne źródło świadomości. Właściwie centrum wielowymiarowego modelu Wszechświata jest jedyną bramą do osławionej przez kosmologów i fizyków teoretyków Pustki, Nicości, stanu totalnego nieistnienia.



Aby wyjaśnić tworzenie sił grawitacyjnych lub elektromagnetycznych (jak kto woli) warto przyjrzeć się torusowi z bliska. Najprościej będzie wykorzystując do tego 3-wymiarowy model naniesiony na dwuwymiarową płaszczyznę. Przyglądając się tej pięknej geometrii zauważamy, że implodujące centrum generuje puls, który synchronicznym rytmem rozchodzi się w formie kuli po całym torusie. Puls oplata wszystkie linie geometryczne symbolizujące orbity galaktyczne. Mówią, że siły grawitacyjne powstały wraz z Wielkim Wybuchem. Wielki Zderzacz Hadronów miał wykryć hipotetyczną cząstkę (bozon Higgs'a), która nadaje cząsteczkom elementarnym masę. Może okazać się, że takowej wcale nie ma, gdyż to właśnie implozja tworzy grawitacje, stabilizuje obiekty makroskopowe. Przyjrzyjmy się na puls wydobywający się z centrum torusa: idealna, niedestruktywna kompresja prowadzi do idealnego rozchodzenia się sił grawitacyjnych w modelu. Masę cząsteczkom może więc nadawać geometria torusa oparta o zasadę złotego podziału liczby PHI (1,618).


Działanie ludzkiego serca również oparte jest o toroidalną geometrię złotego podziału

Wspominałem już wcześniej, że model torusa ma też szerokie zastosowanie w organizacji fizjologii organizmów żywych. Nas interesują te implikacje w odniesieniu do ludzkiego ciała. Już od starożytności ludzki organizm miał dwie wyraźnie zarysowane sfery sacrum. Pierwsza to tzw. "wężowa korona", czyli symboliczne przedstawienie szyszynki, trzeciego oka - według mistycznych podań, a teraz badań naukowych - jest to miejsce, które ma wiele wspólnego z odmienionymi stanami świadomości i zjawiskiem śmierci. Natomiast drugim sacrum jest ludzkie serce, pompa podtrzymująca mechanizm organizmu, dostarczając życiodajny płyn do mózgu, będąc siłą napędową ciała. Jak ma się to do torusa ? Otóż dzięki badaniom Instytutu HeartMath teraz wiemy, że działanie serca oparte jest o toroidalną strukturę. Otóż serce działa na zasadzie skurczania i rozkurczania się mieśnia sercowego. Na poziomie fizjologicznym jest to tylko praca naczyniowa. Jednak patrząc na EKG serca elektrycznie, otrzymujemy zadziwiającą zbieżność jego działania z zasadą złotej proporcji i strukturą torusa. Przede wszystkim mechanizm naszej pompy to właśnie torusowa implozja. Taki stan rzeczy ma ogromne implikacje w sferze emocjonalnej człowieka. Serce wraz z "trzecim okiem" tworzy bio-pole elektryczne wokół ciała. Jest to toroidalne pole, którego opanowanie jest kluczem do doświadczania wielowymiarowych stanów skupienia świadomości. Również w przyrodzie możemy odkryć te torusowe zależności. Proste przykłady fraktalności znajdziemy w świecie roślin. Rośliny podczas wzrostu zawsze wiedzą w jaki sposób idealnie rozprowadzić, skompresować siebie, aby otrzymać najlepszy pobór energii słonecznej. Popatrzmy na kaktusa Mamilarii, którego kolczaste brodawki ułożone są dokładnie wzdłuż linii spiralnych. Wyłaniające się w trakcie wzrostu wciąż nowe kolczaste brodawki wypychają stare ku obwodowi według ściśle ustalonego porządku. To tylko jeden z nieskończonej ilości przykładów zastosowania tych samych geometrycznych, "złotych" matryc w przyrodzie.



Kaktus Mamilarii widziany z góry tworzy implodującego torusa

Ogólnie rzecz biorąc torus jest fantastycznym obiektem geometrycznym. Za jego pomocą możemy zrozumieć mechanizm organizacji Wszechświata. Właściwie torus jest geometrycznie podniecający, gdyż już w początkowych fazach styczności z nim, często mamy wrażenie, że obcujemy z potencjalnie fantastyczną podstawą do wyprowadzenia Jednolitej Teorii Pola.

20090921

Witamina D - Akcelerator Odporności



Witamina D to właściwie kilka związków opisywanych jako witamina D1 (kalcyferol), D2 (ergokalcyferol) i D3 (cholekalcyferol). Jest jedną z niewielu witamin, które człowiek może wyprodukować we własnym organizmie. Możemy ją uzyskać wystawiając się na promienie słoneczne. Witamina D1 znajduje się w tranie, D2 wytwarzana jest w roślinach wystawionych na działanie promieni ultrafioletowych, natomiast witamina D3 powstaje w skórze ludzi i zwierząt, poprzez kontakt z promieniami słonecznymi. Niektórzy naukowcy twierdzą, że codzienna kilkunastominutowa kąpiel latem zapewnia zapotrzebowanie witaminy D na cały rok. Oczywiście istnieje tu pewna rozbieżność zależna od indywidualnych potrzeb. Ciekawym aspektem tej witaminy jest jej minimalna toksyczność. Właściwie można zakwalifikować ją do substancji nietoksycznych, gdyż dawka wywołująca niepożądane skutki przedawkowania musi być ogromna (ponad czterokrotnie większa niż norma). Jest jeszcze wiele aspektów witaminy D, o których zapewne wiele osób nie słyszało. Rewelacje te są subtelnie, acz skutecznie zagłuszane przez lobby farmaceutyczne. Oto co na ten temat ma do powiedzenia Dr. John Prendergast, endokrynolog i ekspert diabetyki. Materiał przetłumaczony przez zespół davidicke.pl:


Rola jaką witamina D spełnia w organizmie jest bardzo istotna. Przede wszystkim wchłanianie wapnia i fosforu, wpływa na kształtowanie się kości i zębów, działa korzystnie na system nerwowy i mięśniowy, łagodzi stany zapalne skóry, reguluje wydzielanie insuliny, wspomaga komórki szpiku kostnego spełniające funkcje obronne, zapobiega tworzeniu komórek nowotworowych, ma wpływ na działanie komórek przytarczyc, jajników, komórek mózgu, mięśnia sercowego, sutka.

20090909

Botaniczna apteka cz. 1 - Konwalia



Konwalia majowa

łac. Convallaria majalis

rodzina: Myszopłochowate
(Ruscaceae)

Konwalia jest rośliną leczniczą i popularną rośliną ozdobną. Jej głównym walorem są niewielkie kwiaty o charakterystycznym zapachu i dzwonkowatym kształcie. Znana jest pod wieloma nazwami zwyczajowymi i ludowymi. W XV i XVI wieku nazywaną ją Lilium convallium, czyli lilia z doliny (łac. convallis - głęboka, otoczona górami dolina). Popularność tej nazwy była na tyle silne, że przetrwała do dziś w języku angielskim: Lily of the Valley. Kiedy Linneusz tworzył nazwę naukową, nawiązał do okresu kwitnienia rośliny i wówczas po raz pierwszy pojawiła się Convallaria majalis (Konwalia majowa). Inne używane dla niej nazwy to: konwalia leśna, lanusz, lanka, końska grzywa, lilia podobna, gładysz, konwalilia, konwalyja majowa, kokoryczka, lanysz, majówka. Nazwa "konwalia" w języku polskim po raz pierwszy została użyta przez Syreniusza (1613), a "konwalia majowa" przez R. Pacewicza w wydanej w 1867 roku w publikacji pt. "Botanika treściwie zebrana dla młodzieży".

Konwalia występuje na półkuli północnej na obszarach w klimacie umiarkowanym. Można ją spotkać niemal w całej Europie, środkowej i północnej Azji. Jedna z odmian (uważana też za odrębny gatunek) rośnie na terenach górskich Ameryki Północnej. W Polsce można ją spotkać w lasach na terenie całego kraju. Jest powszechna zwłaszcza w północno-wschodniej części kraju, gdzie porasta duże powierzchnie, a rośliny wyróżniają się odpornością i żywotnością. Pojawia się również poza swoim naturalnym zasięgiem. Jako roślina zdziczała występuje w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. W naszym kraju konwalia na stanowiskach naturalnych objęta jest częściową ochroną gatunkową. Zbiór surowca zielarskiego w formie dzikiej jest prawnie ograniczony (wymagane jest zezwolenie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska). Ochrona wprowadzona została w celu uchronienia gatunku przed nadmierną eksploatacją do celów leczniczych ze stanowisk naturalnych. Zagrożeniem dla jej populacji jest nadmierne zrywanie kwitnących pędów dla celów ozdobnych i eksploatacja lasów. Aczkolwiek konwalia majowa nie jest wymieniana w Czerwonej Księdze Gatunków Zagrożonych opracowywanej przez IUCN (Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody i Jej Zasobów).

Skład chemiczny

Ziele zawiera w suchej masie od 0,1 do 0,5% ok. 40 różnych glikozydów kardenolidowych. Najwięcej jest ich w kwiatach (0,5%), mniej w liściach (0,2–0,3%). Ich poziom wzrasta na początku maja, podczas pełni kwitnienia. Wyraźnie większy jest też w organach starszych roślin, niż w młodych kłączach i wyrastających z nich liściach. Na zawartości glikozydów nie mają wpływu warunki siedliskowe, a ich zmienna zawartość zależna jest od cech dziedzicznych (patrz sekcja "Zmienność"). Najwięcej jest pochodnych strofantydyny: konwalatoksyna stanowi od 4 do 40% wszystkich glikozydów, konwalozyd od 4 do 24%. Konwalatoksol będący pochodną strofantydolu stanowi od 10 do 20% glikozydów, a lokundiozyd (pochodny od bipindogeniny) – od 1 do 25%. Glikozydy konwalii są pochodnymi w sumie 9 związków (poza wymienionymi także peryplogeniny). Poza tym głównie w kłączach i korzeniach zawarte są konwalamaryna i konwalaryna (saponiny steroidowe), w zielu i kwiatach flawonoidy (izoramnetyna, kwertycyna), fenolokwasy (chlorogenowy, kawowy, ferulowy), kwas jabłkowy, cytrynowy i chelidonowy (1,5%). Korzenie zawierają toksyczny kwas acetydyno-2-karboksylowy.

Właściwości lecznicze

Nasercowe, ale i silnie (śmiertelnie) trujące przy przedawkowaniu. Konwalatoksyna wykazuje najsilniejsze działanie na mięsień sercowy spośród wszystkich znanych glikozydów, działa 10-krotnie silniej od digitoksyny pozyskiwanej z naparstnicy. Wzmacnia siłę skurczy serca (efekt inotropowy dodatni), zmniejszając równocześnie częstość skurczów mięśnia sercowego (efekt chronotropowy ujemny) i zwalniając tętno oraz zwiększa pobudliwość mięśni komór serca (efekt batmotropowy dodatni). Hamuje Na+ i K+-ATP-azę i bezpośrednio zwieksza stężenie wewnątrzkomórkowe jonów Ca++. Stosowana jest w początkowych stadiach niewydolności krążenia. Preparaty konwalii podawane są w celu wzmocnienia pracy serca u osób w podeszłym wieku, przy lekkich zaburzeniach pracy serca na tle nerwicowym u kobiet w okresie menopauzalnym, w przewlekłym zespole płucno-sercowym, a także u osób cechujących się nadwrażliwością na inne preparaty nasercowe. Działa szybko, lecz krótko i nie kumuluje się. Glikozydy konwalii praktycznie nie wiążą się z białkami osocza (albuminami) i szybko ulegają wydaleniu z organizmu, w przeciwieństwie do innych glikozydów nasercowych. Konwalia ma również właściwości moczopędne i słabe uspokajające. Zwiększa przy tym wydzielanie soli sodowych i potasowych z moczem. Saponina konwalaryna działa łagodnie przeczyszczająco, drażniąc jednak śluzówkę żołądka. Esencja ze świeżego, kwitnącego ziela wykorzystywana jest w homeopatii. Konwalia stosowana jest również w leczeniu niewydolności krążenia w weterynarii w postaci leków homeopatycznych.

Zaleca się stosowanie wyłącznie preparatów gotowych, dostępnych w aptekach i ścisłe przestrzeganie sposobu dawkowania podanego w ulotce lub na opakowaniu. Stosowanie przetworów domowych jest niebezpieczne z powodu zmiennej zawartości związków czynnych w roślinie, co może prowadzić do zatrucia. Poza tym napary sporządzane w warunkach domowych są nietrwałe i niepewne w działaniu. Do produkcji preparatów dostępnych w aptekach stosuje się nalewkę konwalii majowej o mianowanej aktywności związków czynnych, przeliczanych na jednostki gołębie. Stosuje się także standardyzowany proszek zawierający 0,2% konwalatoksyny przyjmowany w trzech dawkach po 0,2 g. Wchłanianie konwalatoksyny z przewodu pokarmowego jest u ludzi bardzo słabe (ok. 10% dawki). Ze względu na brak zjawiska kumulacji, leki z konwalii mogą być stosowane przez długi okres. Ponieważ preparaty z konwalii cechują się znaczną różnicą między dawką leczniczą, a dawką toksyczną (tzw. duża rozpiętość terapeutyczna), dlatego nieznaczne przedawkowanie nie powoduje dostrzegalnych skutków ubocznych. Największa dawka jednorazowa wynosi 0,5 g, a dzienna 1,5 g.

Poza tym, że znaczne przedawkowanie leku może prowadzić do zatrucia, nie należy go stosować przy równoczesnym leczeniu glikozydami naparstnicy. Preparaty z konwalii są też przeciwwskazane przy miażdżycy naczyń wieńcowych, przy bloku serca przedsionkowo-komorowym i niedoborach potasu. Preparaty z konwalii nie powinny być zażywane przez osoby z uszkodzonymi nerkami lub wątrobą. Nie należy ich także łączyć z diuretykami, lekami hipotensyjnymi, kortykosterydami i preparatami wapniowymi.

Zbiór i suszenie

Kwiaty można zbierać po dwóch latach, liście po 3–4 latach od rozpoczęcia uprawy. Surowiec zbiera się w początkowym okresie kwitnienia (ew. liście mogą być zbierane przed zakwitnięciem) i suszy w temperaturze pokojowej lub w suszarniach w temp. 80–100 °C. Nie należy pozyskiwać surowca mokrego i nie można spryskiwać zebranego ziela wodą w celu odświeżenia. Podczas zbioru ścina się część nadziemną roślin na wysokości 4–5 cm. Zaleca się robienie przerw w zbiorze liści co dwa lata. Plon ziela na plantacjach w Polsce wynosi od 0,5 do 2,8 t/ha, zbiór ze stanowisk w lasach wynosi średnio ok. 5 kg/ha, maksymalnie 30 kg/ha. Zbiór surowca ze stanowisk naturalnych wymaga zezwolenia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w związku z ochroną gatunkową. Stwierdzono, że zbiór na stanowiskach naturalnych prowadzi do zakłóceń w rozwoju rośliny i procesach regulujących liczebność populacji. Przy zbiorze surowca w tym samym miejscu zalecane jest dokonywanie zbiorów w odstępach 2–3 letnich. Sugeruje się selektywne wycinanie pędów z największych skupisk roślin, z populacji o największej zawartości kardenolidów.

Mitologia i magia

Chińska medycyna ludowa korzeń i ziele konwalii stosowała już w starożytności do leczenia schorzeń naczyniowo-sercowych (pod nazwą 'liń-lań'). W Europie już w średniowieczu leki z konwalii stosowane były w chorobach serca, epilepsji i bólach. W XVI wieku napary z kwiatów konwalii majowej w wodzie stosowano w celu złagodzenia skazy moczanowej. Napary w winie stosowano dla poprawienia pamięci oraz łagodzenia stanów zapalnych oczu. Lekarstwa te ceniono tak, że nazywano je "złotą wodą" i trzymano w złotych lub srebrnych naczyniach. Tworzenie leków w czasach elżbietańskich traktowano jak praktyki iście magiczne. Jedna z recept zaleca: "Włóż kwiaty konwalii do szklanicy i postaw ją dokładnie zamkniętą na szczycie mrowiska na jeden miesiąc. Po tym czasie znajdziesz tam likwor, który użyty uciszy boleść spowodowaną przez podagrę" - Gerard.

W Rosji sokiem z kłącza konwalii dziewczęta nacierały sobie policzki, aby nabrały rumieńców. W lecznictwie ludowym kłącza i jagody stosowano dawniej przy leczeniu padaczki, kwiatów używano jako środka przeczyszczającego, wewnętrznie zażywano ziele przeciw skurczom. Sproszkowane kwiaty w formie tabaki zażywane były przeciw chronicznym katarom i przeziębieniom. W XVIII wieku zanika stosowanie leków z konwalii, m.in. z powodu zmienności zawartości glikozydów (w efekcie zróżnicowanej skuteczności leczenia) oraz wyparcia tych leków jako nasercowych przez leki z naparstnicy. W 1838 r. wykryto w konwalii dwa pierwsze glikozydy: konwalarynę i konwalamarynę. W 1867 r. stwierdzono podobne działanie nasercowe konwalamaryny do glikozydów naparstnicy. Dopiero w 1929 r. odkryto glikozyd konwalatoksynę, uznany za najważniejszy spośród tego typu związków występujących w konwalii. Odkrycia te spowodowały, że gatunek ten wrócił do użytkowania zielarskiego. Do naukowej medycyny europejskiej wprowadził konwalię profesor Siergiej Botkin w roku 1881. Obecnie uważa się, że konwalia jako surowiec jest lepiej tolerowana niż naparstnica i wywołuje mniej działań ubocznych.

20090831

Szyfr świata - metaforyczny matrix



Pierwszy krok do ominięcia pułapki to uświadomić sobie, gdzie ona jest. To przypomina pojedynek synu, tylko na większą skalę: finta wewnątrz finty w fincie... pozornie bez końca.

F. Herbert: Diuna.


Mylisz niebo z gwiazdami nocą odbitymi na powierzchni stawu.
A. Sapkowski: Krew Elfów.


Będąc w przepaści, wpada w jeszcze w otchłań.
Heksagram 29. Pułapka: I Ching.


Ktoś musiał złożyć doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany.
F. Kafka: Proces.

Szyfr świata - zakodowana rzeczywistość - metafora i Matrix
Autor: Lech Czarnowski

Metafora jest kategorią z zakresu językoznawstwa i poetyki. Używam tu tego sformułowania w szerszym znaczeniu: jako przenośnia, obraz, nazwa - wszystko co odnosi się do "nagiej" rzeczywistości, lecz nią nie jest, a tylko zawiera jej specyficzne strukturalne cechy.

Co łączy podane w mottcie cytaty? Łączy je pewna idea, intuicyjne przedstawienie struktury ludzkiego postrzegania i "traktowania" rzeczywistości, "sposobu" na przyjmowanie świata, Tao percepcji. Idea ta zasadza się przede wszystkim na stopniowym, podwójnym akcie zaangażowania świadomości w rzeczywistość, który to fakt zniekształca nasz ogląd rzeczywistości.

Natura świata i rzeczywistości istnieje autonomicznie i "jest jaka jest", bez względu na to "jak" i "czy" ją postrzegamy. Sam akt postrzegania wpływać może jedynie na poszczególne zdarzenia w ramach tej natury, ale pod warunkiem "rozkodowania jej" i postrzegania w stanie "pierwotnym i surowym".

Postrzeganie rzeczywistości w jej "prawdziwej naturze" powoduje jednak w naszej świadomości powstawanie paradoksów, przeciwko którym buntuje się ludzki umysł. Kiedy dziecko mówi do Neo w filmie Matrix, że łyżeczka nie istnieje, mimo, że nasz umysł ją postrzega (czyli, że istnieje), to komunikat zakładający równoczesne istnienie i nieistnienie owego przedmiotu jest właśnie tym niechcianym przez naszą świadomość paradoksem powstałym z obserwacji i opisu "nagiej" natury rzeczywistości.

Człowiek zanurzony w rzeczywistości, jako istota ograniczona fizycznym wymiarem swojej egzystencji i jednocześnie doświadczająca niefizycznych aspektów świata, tworzy metafory, aby wyjaśnić i opisać te doświadczenia. Metafory owe sprowadzają "wistość-rzeczy" do pojęć i obrazów akceptowalnych przez ograniczony specyfiką swojej fizycznej percepcji umysł i zawierają informację i przekaz o naturze rzeczywistości w sposób "zakodowany", czyli pozbawiony elementów paradoksalnych. Metafory pozwalają przyjąć i zaakceptować rzeczywistość i komunikować za pomocą języka jej niewytłumaczalne, sprzeczne ze sobą cechy.

Metafory stały się dla człowieka nieodłącznym narzędziem poznania. W efekcie, owe metafory zobiektywizowały się i dla naszej percepcji stały się autonomicznymi elementami naszej rzeczywistości. Tym samym zaczęły również być przedmiotem kodowania, toteż człowiek zaczął egzystować w świecie w którym oddalił się od natury rzeczywistości poddając metafory ich dalszemu "metaforyzowaniu".

Jak u Paltona - nie dość, że człowiek siedzi w jaskini, to jeszcze jest w stanie obserwować jedynie fragmenty cieni na ścianie.

Tak to nasza percepcja będąc w przepaści metafor, wpada w otchłań kolejnych metafor opisujących te pierwsze.

Nasza rzeczywistość jest de facto zakodowana podwójnie. Nasze zrozumienie prawdziwej natury świata wymaga zatem rozkodowania i "dekompresji" pojęć opisujących rzeczywistość, by wydostać się ze zwodniczych otchłani i przepaści postrzegania na powierzchnię zdarzeń i doświadczeń.

Reasumując: świat jest wielowymiarowym i chaotycznym polem potencjalnych możliwości (zdarzeń), a metafora jest jego kompresją do trzech wymiarów i sposobem na uniknięcie paradoksu, przeciw któremu buntuje się intelektualny, trójwymiarowy, dyskursywny umysł. Owa kompresja rzeczywistości do pojęć i metafor jest wielokrotna (podwójna), na skutek zobiektywizowania się pierwotnie przyjętych metafor i ponowne zakodowanie i skompresowanie ich w następne metafory, co w efekcie stworzyło ludzki "krajobraz poznawczy" jako dalece odbiegający od "pierwotnej" rzeczywistości.

Sytuacja taka, przedstawiająca zwodniczość naszego poznania, zwana jest od tysiącleci w Hinduizmie "zasłonami Maj'i" i w formie metafory właśnie opisuje ludzką kondycję poznawczą w stosunku do "prawdziwej rzeczywistości". Nawet David Icke szafuje (ignorując głębszą analizę zjawiska) pojęciem "zaglądnąć za kurtynę".

Człowiek jest zdeterminowany do używania metafor w procesie swojej egzystencji. Jednak, kiedy owe metafory "się uniezależnią", gdy człowiek straci świadomą moc ich stałej "dekompresji", czyli zaczyna zapominać, że postrzegana rzeczywistość jest tylko nazwą i metaforą, wtedy naturalną aktywnością umysłu, ów "skompresowany" do metafory świat zostanie przez świadomość spontanicznie poddany "ponownej kompresji". Z przepaści rzeczywistości opartej na metaforach, wpada w otchłań podwójnego zakodowania świata w rzeczywistość podwójnie metaforyczną - symboliczną. Dokładnie taka sytuacja zadarzyła się Józefowi K. W powieści "Proces" został on "aresztowany" i poddany niewidocznemu "procesowi", podczas którego obraca się on w rzeczywistości symbolicznej o charakterystyce i wszelkich poznawczych cechach fantazji sennej. Szczególną frustrację i cierpienie powoduje u Józefa K. dojmujące wrażenie uwięzienia (aresztowania), niemoc uwolnienia się (od zarzutów), "przebudzenia się" i zrozumienia istoty symbolicznych zdarzeń, których jest bezwolną częścią. W powieści Kafki widzimy, że Józef K. ma wszystkie dostępne informacje, czyli symbole, by odzyskać wolność, jednak stracił on moc "rozkodowania" ich, przez co historia kończy się dla niego doświadczeniem kresu jakiejkolwiek świadomości.

Wspominam o powyższym dlatego, iż uważam, że zrozumienie zjawiska wielokrotnej metafory i sprowadzania percepcji do poruszania się w onirycznym świecie symboli, jest kluczową kwestią dla osób postulujących "radykalne przebudzenie". Co w tym kontekście oznacza "dekompresję" metafor opisujących naszą rzeczywistość i koncentrację na doświadczaniu, ignorując nazywanie i opis.

Oczywiście każda "dekompresja" wymaga przeprowadzenia procesu zgodnie z algorytmem kompresji. Czyli zasady wg której "prawda" o rzeczywistości została "upakowana" w pojęcia i nazwy. Sądzę, że struktura języka i samych metafor daje na możliwość spontanicznego zastosowania "klucza" do "dekompresji" i sama świadomość istnienia pułapek percepcji, jest na te pułapki antidotum. A sam proces "przebudzenia" przebiega wtedy samoistnie. Senne majaki, natychmiast ustają, gdy dotrze do nich odpowiednio silny bodziec z zewnątrz, który siłą doświadczenia tego bodźca zwycięży z senną rzeczywistością obcowania jedynie z symbolami. Ci którzy tego doświadczali wspominają często o "uwolnieniu się", przebudzeniu, iluminacji i życiu "w prawdzie", pośród prawdziwej rzeczywistości. Wspominają o intuicyjnym, nie dyskursywnym pojmowaniu świata i zdarzeń. Mówią o świecie w kategoriach doświadczania "prawdy". ...czego sobie i wszystkim Wam życzę

20090730

Witamy w Sacharuna Clinic Center

Klinika Sacharuna jest edukacyjnym i badawczym projektem dedykowanym eksploracji ludzkiej świadomości oraz roślin leczniczych amazońskich lasów deszczowych. Koncentrujemy się na pracy z Ayahuascą - wywarem roślinnym sporządzanym z dwóch składników: pnącza Banisteriopsis Caapi (samo pnącze pełni funkcje detoksyfikacyjne) oraz rośliny o nazwie Psychotria Viridis. W połączeniu z bogactwem roślinnym botanicznej apteki, którą jest amazoński las deszczowy, badamy możliwości terapeutyczne i lecznicze szamańskiego herbalizmu. Dużą część naszej pracy stanowi również poszerzanie wiedzy o stanach granicznych i mechanizmach rządzących nimi oraz ludzką świadomością. Poniżej przedstawiamy krótką prezentację naszego ośrodka badawczego. Jako członek zespołu Kliniki zachęcam do odwiedzenia strony internetowej i poszperania w jej zawartości.


http://www.youtube.com/watch?v=rja-xQvl-sE

20090728

Czarna dziura nieskończoności


Wielu filozofów, kosmologów i astrofizyków wciąż zadaje sobie pytanie o strukturę Wszechświata i czy ten faktycznie jest nieskończony. Mimo, że rozmiary czarnej przestrzeni są dla nas niemal niewyobrażalne wciąż do końca nie jest wiadome, czy n znajduje się w zbiorze zamkniętym i jest termodynamicznie entropiczna, czy jest może układem otwartym i na dodatek wciąż podlega ekspansji. Nie mamy pojęcia o faktycznych granicach Uniwersum, choć matematyka i geometria daje nam silne przesłanki, aby przychylić się do teorii nieskończonego, dodatkowo samoorganizującego i harmonizującego się Wszechświata. Pewien fizyk przedstawił kiedyś smutną koncepcję, że bądź co bądź Wszechświat umiera na naszych oczach. Zgodnie z logiką stwierdził on bowiem, że minął już okres narodzin i obecnie trwa wkraczanie w dorosłość, a następnie nieunikniona śmierć. Późniejsza Era Plancka obfitowała w izotropowe, nieprawdopodobne stężenia gęstości, olbrzymie temperatury i ciśnienie. Następnie do gry wkroczyła Era Wielkiej Unifikacji, w postępie której Wszechświat stygł fazowo, powoli uzyskując stabilność makroskopową galaktyk, układów słonecznych i planet. Właśnie w tym miejscu (proces stygnięcia) można dojść do wniosku, iż obecnie obserwujemy powolne starzenie się Uniwersum i w końcu śmierć. Oczywiście sprawy nie mają się tak tragicznie, jak próbuje to nam przedstawiać fizyka teoretyczna oparta na logice. Po pierwsze w normalnym stanie skupienia świadomości dysponujemy zaledwie pięcioma zmysłami, które potrafią odbierać oraz mierzyć czas i przestrzeń liniowo i w sposób dostosowany jedynie do percepcji obserwatora. Nie jesteśmy więc w stanie kolektywnie ogarnąć takiego procesu, jak czas. Dlatego nie wiemy jakie jest rzeczywiste podłoże kwantowych fluktuacji i właściwie jak z perspektywy kwantowych splątań działa czas. Kreacja mogła równie dobrze istnieć od zawsze (po prostu być), a nasze obserwacje dotyczą jedynie początku i rozwoju Wszechświata lokalnego, jednego z wielu lub nieskończonej liczby Wszechświatów. Ogólna Teoria Względności przewiduje, że przed Wielkim Wybuchem wszystko znajdowało się w stanie grawitacyjnej osobliwości, czyli obszarze, gdzie przyśpieszenie grawitacyjne lub gęstość materii osiągają wartości nieskończone. Zatem czas w tym stanie skupienia istniał jedynie jako potencjalny konstrukt i element porządkujący ekspansji. Czas był zerowy, a to oznacza, że wszystkie potencjalne linie czasowe istniały jednocześnie, a to z kolei prowadzi nas do konkluzji o istnieniu jedynie TERAZ, jednej chwili tchnienia animacji. To co stało się potem w toku inflacji kosmologicznej (początek czasu liniowego w znanej nam formie) było jedynie dodatkowym budulcem lub miernikiem przestrzeni i ludzką próbą zrozumienia i umiejscowienia Kreacji. Czas w formie liniowej jest więc dostosowanym do naszej percepcji narzędziem, dzięki któremu możemy odnieść się w tej holograficznej iluzji do jakiejś stałej, rosnącego wykresu współrzędnych. Czas sam w sobie nadal pozostał zerowy. Jedynie nasze zmysły rejestrują go jako proces liniowy, co jest zrozumiałe: w porównaniu do odległości kosmicznych liczonych w latach świetlnych oraz do wieku Wszechświata - nasza przygoda na ziemskim globie wydaje się być króciótkim epizodem doświadczeń i przygód mniej lub bardziej zbliżających do zrozumienia większego kawałka układanki. Pomimo, że obserwujemy fizyczne procesy świadczące o tym, że Wszechświat stygnie, starzeje się, to jednocześnie widzimy jego nieustanny rozwój. Rodzą się i umierają kolejne gwiazdy, czy planety, przestrzeń zdaje fluktuować, a życie kwitnąć - przynajmniej na przykładzie Ziemi. Nie wiemy jednak do czego to wszystko dąży. Z jednej strony skoro z pustki (n-) wystrzeliło wszystko (n+), to możemy wysnuć wniosek o tym, że ekspansja nie będzie miała końca, a proces stygnięcia jest zwyczajnym katalizatorem stabilności obiektów makroskopowych oraz rozwoju życia we wszelkich jego kombinacjach. Z drugiej zaś strony skoro gdzieś tam był początek wszystkich rzeczy, Kreacja może dojść do punktu wielkiego kolapsu, co z kolei może być (znowu te domysły) specyficznym przejściem Wszechświata do kolejnej fazy ewolucji w postaci Superwszechświata lub innej formy. Z jeszcze innej strony n- i n+ w wyniku korelacji mogły wytworzyć coś w postaci n-+, czyli n=0 - nieskończoność zerową. Nieskończoność zerowa charakteryzować się może pewnymi stałymi, niezmiennymi wartościami liczbowymi, które pozwalają na wieczne stygnięcie, a co za tym idzie nieskończone warunki podtrzymywania i ewolucji świadomego i nieświadomego życia na poziomie wielowymiarowym.

Nie można zapominać o obiektach zwanych czarnymi dziurami. Istnieje wiele teoretycznych modeli tych kosmicznych osobliwości. Ogólnie przyjmuje się, że oddziaływanie grawitacyjne jest na tyle silne, że wszelkie linie geodezyjne (tory, po których poruszają się ciała) zakrzywiają się spowrotem do środka czarnej dziury. Innymi słowy nawet światło nie może się stamtąd wydostać, gdyż osobliwe wnętrze obiektu nada fotonom nieskończoną masę i uniemożliwi im opuszczenie horyzontu zdarzeń. Przynajmniej nie w obserwowalnym przez nas Wszechświecie. Co się jednak stanie kiedy istota żywa wleci do wnętrza czarnej dziury ? Oczywiście możemy jedynie dociekać na podstawie znanych fizycznych właściwości. Najprawdopodobniej ciało ulegnie roztopieniu, rozszczepieniu i zwyczajnie rozpłynie się pod wpływem ogromnego ciśnienia, ale o wiele bardziej fascynujące jest pytanie: co stanie się ze świadomością takiej istoty zakładając, że byłby to zdrowy, młody człowiek. Jak taka podróż wyglądałaby w ujęciu jego percepcji ? W końcu można się spotkać z teoriami, wedle których czarne dziury są portalami prowadzącymi do innych Wszechświatów (tzw. biała dziura po drugiej stronie). Być może świadomość człowieka zostałaby nieskończenie przyśpieszona i w jednej chwili posiadłaby całą wiedzę z horyzontu zdarzeń np. galaktyki we wnętrzu, której znajdowałaby się czarna dziura. Następnie nic nie stałoby na przeszkodzie, aby świadomość stopiła się w jedno z całą galaktyką i kolektywnie kwantowo przeskoczyła na drugą stronę, gdzie teoretycznie mogłaby się znaleźć w nowym Wszechświecie. Byłaby to w pewnym sensie forma podróży w czasie, a nawet podróży międzywszechświatowej. Nie mamy jednak pojęcia o kondycji tożsamościowej danej świadomości ludzkiej. Nie wiadomo nawet czy po tak gwałtownym procesie rozpraszającym i zmieniającym strukturę cząstek elementarnych mielibyśmy doczynienia ze świadomością, która tożsamościowo jest jeszcze człowiekiem. Jeśli czarne dziury to bardzo specyficzna forma kosmicznego recyclingu, oczyszczania i przenoszenia wszelkiej materii na nowy poziom, wówczas zetknęlibśmy się z ciekawym zjawiskiem. Przyjmuje się, że większość, o ile nie wszystkie galaktyki posiadają w swoich centrach supermasywne czarne dziury. Może to oznaczać, że galaktyki posiadają nie tylko idealne źródła zasilania, ale i doskonały system przemiany materii, energii i jej przetwarzania, używając analogii układu pokarmowego. Czyż może być coś lepszego niż obiekt, którego wnętrze to jedna wielka osobliwość astronomiczna, w której nie można ustalić właściwie żadnego stabilnego prawa fizyki, a wszystkie wartości mogą być tak samo stałe, jak i zmienne. Supermasywna czarna dziura byłaby więc nieskończonym akceleratorem mocy, z którego galaktyka czerpałaby tyle energii, ile byłoby jej aktualnie potrzebne. Idąc dalej tym tokiem teoretyzowania, supermasywne czarne dziury to pewien rodzaj biblioteki. Skarbnica wiedzy o najdrobniejszych szczegółach z życia całej galaktyki. To istotnie portale dla wyższej inteligencji, które mogą być używane w dowolny sposób. Być może zaawansowana inteligencja programująca (czymkolwiek ona jest) używa tych obiektów do doglądania Kreacji, wymiany informacji lub natychmiastowych przeskoków w hiperwszechświaty równoległe. Pól do teoretycznych manewrów mamy w tym miejscu wiele, choć zapewne niczego sensownego nie da się w tym temacie ustalić.



Geometria i matematyka dają nam całkiem prosty i klarowny wgląd w zagadnienie nieskończoności.

Powracając do głównego wątku - Uniwersum może być zarówno skończone, jak i nieskończone w tym samym momencie. Tam gdzie Kreacja zbliża się do swej granicy może przecież istnieć ultramasywna czarna dziura, która i tak zapętla całość do nieskończonych wartości i jednocześnie jest portalem prowadzącym do białej dziury, czyli osławionej Pustki sprzed Wielkiego Wybuchu. Oczywiście rozprawiamy tutaj o tych osobliwych obiektach w skalach największych z możliwych. Czarne dziury o mniejszych masach to zupełnie inna historia, która również jest bardzo ciekawa. W każdym bądź razie nie musimy przejmować się śmiercią Wszechświata, bo ta może wcale nie nastąpić. Nawet jeśli tak się stanie, to Ziemia najprawdopodobniej zostanie już wchłonięta przez nasze Słońce. Obserwując poznaną do tej pory strukturę Uniwersum, możemy spać spokojnie i zaufać siłom, które organizują i utrzymują cały ten "program Kreacji" w ryzach. Jak dotąd wszystko, zaczynając od makroobiektów kosmicznych, a na świecie ziemskiej przyrody kończąc, wydaje się być perfekcyjnie ułożonone i zaadoptowane. Ja jestem pewny, że na głębszym poziomie Kreacja kierowana jest przez nieokreślone źródło inteligencji, które astrofizycy nazywają energią póżni, dalej polem kwintesencji i ciemną energią. Chodzi o hipotetyczną energię, która wypełnia przestrzeń i poprzez ujemne ciśnienie wywołuje rozszerzanie się Wszechświata. Co ciekawe proces rozszerzania przebiega coraz szybciej i naukowcy nie wiedzą dlaczego się tak dzieje. Czyżby rzeczywiście w nieskończoności zerowej proces stygnięcia również wynosił zero, a co za tym idzie był nieskończenie stały ? Jednocześnie ciemna energia drąży kosmiczny tunel coraz szybciej. Mały eksperyment dotyczący nieskończoności Wszechświata można wykonać za pomocą najprostszej matematyki. Matematyka i geometria są językiem, jakim Uniwersum komunikuje się z ludźmi oraz umożliwia zmierzenie stałych wartości, które są podstawą najbardziej aktualnych teorii kosmologicznych. Przyjmujemy, że bezwzględną równowagą jest punkt zerowy. Bierzemy więc 0 i zaczynamy iść do przodu. Mamy 1,2,3,100,2349,1121121,2233200329 i tak dalej bez końca. To samo można zrobić w drugą stronę ujemną. Te proste matematyczne zależności pokazują nam, że funkcjonujemy w nieskończonych dodatnich i ujemnych zbiorach otwartych, które zawsze będą rosnąć i maleć. Natomiast zero jest stanem równowagi i nierównowagi jednocześnie. Jest wartością, z której wychodzą oba zbiory. Być może jest to zabawna próba przedstawienia bardzo skomplikowanych zjawisk, ale doświadczenie uczy, że najciemniej jest pod latarnią, a prostota i minimalizm często okazują się kluczem rozwiązującym zagadkę. Matematyczne zero jest więc wartością, która zawiera w sobie n- i n+ jako potencjał. Nawet jeśli jeszcze Kreacja nie zaistniała, to Pustka, Nicość jest właśnie tym punktem zerowym, który jednak koniec końców zaistnieć musi, gdyż ma potencjał do zaistnienia. Tak samo jest geometrii. Z dowolnego punktu możemy wyprowadzić prostą, która może ciągnąć się bez końca, o ile starczy jej przestrzeni. Doskonale wiemy, że przestrzeni jest dostatecznie dużo i dodatkowo wciąż jej rozmiary rosną poprzez ekspansję. Na matrycę możemy także nanosić nieskończenie wiele figur geometrycznych, podobnie jak Kreacja nanosi na matrycę kolejne systemy galaktyczne i gwiezdne. Te same proste analogie.


Na koniec można jedynie dodać, że zagadnienia dotyczące początków Wszechświata, okresu sprzed Wielkiego Wybuchu oraz sił, które warunkują tworzenie obiektów kosmicznego mikro i makroświata są niezwykle fascynujące. Najciekawsze jest w nich to, że teoretyzować można bez końca, tak jak Kreacja wydaje się nie mieć końca. Najbardziej tragiczny w fizycznych modelach teoretycznych jest fakt, że nie da się rozwiązać pewnych problemów, które są zwyczajnie zbyt duże na ludzki mózg dostosowany do funkcjonowania w trzech wymiarach (+czas). Cała nasza wiedza o Wszechświecie jest jedną, wielką teorią. Oczywiście teoria ma swoje odzwierciedlenie w wielu obserwacjach i eksperymentach, ale do tego dochodzi jeszcze mechanika kwantowa. Makroświat jest więc stabilny, ale o mikroświecie kwantowym nie można już tego powiedzieć. Może się okazać, że Uniwersum jest stabilne i wygląda jak wygląda tylko ze względu na obecność obserwatorów, którzy nadają mu stałe wartości. Poza percepcją naszych mózgów całość najprawdopodobniej jest całkowicie różna od tego, co my w normalnym stanie skupienia świadomości obserwujemy. Fizykom ciężko zaakceptować myśl, że wszystko co tak skrzętnie ułożyli w modelach kosmologicznych może być jedynie iluzją, którą potrafi odebrać ludzki mózg. Z perspektywy kwantowej, energetycznej kosmologia zmienia się nie do poznania. Być może dlatego nie można wyprowadzić jednolitej teorii pola i pogodzić mechaniki klasycznej z kwantową, gdyż to my poprzez oddziaływanie na świat kwantowy tworzymy mechanikę klasyczną. Ktoś powie, ale fizyczny Wszechświat istnieje dłużej niż my ! Ok, ale przed nami mogło być wiele pokoleń obserwatorów. Ponadto jeśli Kreator (Bóg, Absolut etc.) podzielił się na mniejsze części przy tworzeniu, to one automatycznie stawały się obserwatorami. Na szczęście nikt od istot ludzkich nie wymaga ogarnięcia całej Kreacji, gdyż jest to ponad nasze siły. W ten sposób możemy małymi kroczkami dobierać kolejne elementy układanki. Dzięki temu możemy z wypiekami na twarzy dowiadywać się o kolejnych odkryciach w badaniach przestrzeni kosmicznej, a astrofizycy przeżywają charakterystyczny dreszczyk emocji odkrywając coś nowego. Mam dobrą wiadomość dla badaczy: wygląda na to, że tajemnica kosmosu będzie się ciągnąć w nieskończoność, ale czy to źle ? Wieczna przygoda brzmi chyba bardzo dobrze.

20090725

Rośliny lecznicze Amazonii


Przez ponad 60 milionów lat lasy deszczowe Amazonii rozwijały się na naszej planecie. Taki okres czasu pozwolił ogromnej ilości gatunków roślin na ewolucję i adaptację do trudnych, a czasem ekstremalnych warunków panujących w tropikalnej dżungli. Dzięki temu w Południowej Ameryce - regionie największej bio-różnorodności, botanicznym raju, powstały miliardy rodzajów gatunków roślinnych. Dżungla nadal jest jeszcze tajemnicza niczym przestrzeń kosmiczna. Wciąż odkrywane są nowe rodzaje roślin, owadów, czy też ptaków. Indianie od lat wykorzystują bogactwo Amazonii, którą uważają za niewyczerpalną aptekę. Co ciekawe lokalna ludność południowoamerykańska używa często botanicznych odpowiedników roślin, które występują też na naszym podwórku. Weźmy przykładowo reumatyzm, hemoroidy lub artretyzm. Indianie używają do ich leczenia dokładnie tych samych roślin lub ekstraktów roślinnych, co my w zachodnim świecie. Aczkolwiek istnieje w tym miejscu pewna zasadnicza różnica. Rozwój cywilizacji industrialnej oraz medycyny opartej na farmaceutykach spowodował, że wspaniała, etnobotaniczna wiedza europejska została stopniowo zatarta. Doszliśmy obecnie do punktu, w którym świadomość społeczna naturalnych skarbów naszego regionu uległa dewolucji. Indianie rozwijali i rozwijają techniki ziołolecznictwa od tysiącleci, dlatego są tak skuteczni. Amazońskie lasy deszczowe pozwoliły roślinom na nieograniczoną ekspansję oraz stały się obiektami kultu, częścią rytuałów plemiennych, co dodatkowo wzmocniło ich działanie. Przedstawię w tym miejscu część roślin leczniczych - tych najbardziej charakterystycznych. Są one głównymi składnikami CoD Tea, roślinnej mieszanki, którą odkrył, a raczej wyekstrachował Dr. Thomas David. Austriacki lekarz wyruszył wgłąb Amazonii w poszukiwaniu lekarstwa na raka i AIDS. Sprowadził do Europy opisywane niżej rośliny i zmiksował je do postaci "herbatki". Po klinicznych testach zaczął podawać mieszankę pacjentom, u których zdiagnozowano nowotwory oraz AIDS. Wyniki tego leczenia okazały się oszałamiające. Chorzy zaczęli zdrowieć, a kolejni lekarze przecierali sobie oczy ze zdumienia. Do tego tematu jeszcze wrócę i będzie on opisany szerzej, gdyż w przygotowywanym artykule o Ayahuasce zamierzam wykorzystać sporo z medycznej pracy badawczej Dr. Thomasa Davida.

Rośliny lecznicze Amazonii

Agrimonia eupatoria
Rodzina: Rosaceae (różowate)


Roślina ta osiąga w przybliżeniu wysokość 90 centymetrów. Posiada liczne, małe, żółte kwiatki i można ją znaleźć wzdłuż brzegów rzeki w regionie Amazonii.
Używana do leczenia: Schorzenia wątroby, biegunka i skurcze brzuszne, infekcje nerek i pęcherza, zapalenie gardła, infekcje jelitowe, komplikacje układu trawiennego, tyfus i guzy. Używany głównie jako środek moczopędny.
Herbatka przyrządzana jest z liści i kwiatów. Aplikowana jest również zewnętrznie w postaci kompresów i używana do przemywania twarzy.

Angelica archangelica
Rodzina: Umbeliferaceae (baldaszkowate)



Można ją znaleźć w pobliżu rzek Amazonii. Ma białe kwiaty i osiąga ponad 2 metry wysokości.
Używana do leczenia: Problemy żołądkowe i trawienne, dysfunkcje wątroby, kolka, zapalenie oskrzeli, zapalenie migdałków, szkorbut, artretyzm, histeria, reumatyzm, tężec, tyfus i komplikacje o charakterze menstruacyjnym.
Przyrządzane mogą być owoce, liście, nasiona i korzeń rośliny. Liście i kwiaty mogą być użyte do przygotowania naparu. Natomiast owoce, nasiona i korzeń mogą służyć jako dodatek do wywaru.

Artemisia vulgaris
Rodzina: Compositae (złożone)


Występuje w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Anemia, kolka, zakłócenia pracy żołądka, biegunka, infekcje jelitowe, epilepsja, żółtaczka i robaki.
Cała roślina może być użyta. Z kwiatów i liści przyrządza się napar do użycia wewnętrznego. Korzeń można ugotować we wrzącej wodzie (15 minut) w celu sporządzenia wywaru.

Arctostaphylos uvae ursi
Rodzina: Ericaceae (wrzosowate)



Występuje blisko rzek Amazonii.
Używana do leczenia: problemy z pęcherzem, zapalenie pęhcerza moczowego, kamienie nerkowe i ból przy oddawaniu moczu.
Roślina używana jest ze względu na działanie antyseptyczne. Może pomóc w usunięciu kamieni w pęcherzu moczowym, nerkach oraz kamieni żółciowych. Liście gotować w wodzie przez 10 minut w celu sporządzenia wywaru.

Capsella bursa pastoris
Rodzina: Crusciferaceae (krzyżowe)



Roślina ta posiada białe kwiaty i rośnie na wysokość ponad 60 centymetrów. Występuje wszędzie w Amazonii.
Używana do leczenia: Zakażenia krwii, wymioty, krwawienie z nosa, krwawienie macicy i rozmaite guzy.
Jest ceniona ze względu nawłaściwości zwężania naczyń krwionośnych oraz hamowania krwawienia (tzw. lek ściągający).

Carapa guianensis
Rodzina: Meliaceae (meliowate)



Ogromne drzewo rosnące w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Robaki i gorączka.
Może być używana również zewnętrznie na chroniczne zapalenie skóry oraz jako środek detoksyfikujący i oczyszczający.
Ekstrakt wymieszany z alkoholem służy jako środek odstraszający insekty.

Chenopodium ambrosioides
Rodzina: Quenopodiaceae (komosowate)



Występuje w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Stosowany jako środek owadobójczy. Roślina używana także w leczeniu gruźlicy i robaków. Może być stosowana zewnętrznie jako kompres oraz do mycia twarzy.
Herbata z rośliny może być przyrządzana w formie naparu. 20 gram liści przypada na każdy litr wody. Należy przyjmować trzy szklanki dziennie. Uwaga ! Nadmierne dawki mogą być szkodliwe.

Glycyrrhiza glabra
Rodzina: Leguminosae (bobowate)



Małe drzewo, które osiąga do ponad 2 metry wysokości. Można je znaleźć. Rośnie wzdłuż brzegów rzek Amazonii.
Korzeń używany do leczenia: Zapalenie oskrzeli, zapalenie migdałków, zapalenie krtani.
Używa się 20 gram korzenia na litr wody w celu zrobienia wywaru. Zalecana dawka do 5 szklanek dziennie.

Hymenaea courbaril
Rodzina: Leguminosae (bobowate)


Występuje w całym regionie Amazonii.
Używana do leczenia: Ostre zapalenie pęcherza moczowego, prostata, nadmiar lub niedostatek moczu, zapalenie oskrzeli. Pomaga w przywróceniu prawidłowej kondycji prostaty oraz przy opuchniętych i bolesnych stawach. Z rośliny sporządza się wywar z kory i pije z odrobiną miodu. Soki roślinne używane są do leczenia robaków i problemów z żołądkiem oraz jako środek ściągający (wstrzymujący).

Lamium album
Rodzina: Labiateae (wargowe)


Roślina osiąga od 20 do 40 centymetrów wysokości i można ją znaleźć w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Krwawienie, zapalenie ran, słabo gojące się rany, problemy menstruacyjne i stany zapalne jajników. Doskonała w leczeniu wszystkich typów zapalenia i nieżytów nosa dróg oddechowych.
Napar przyrządza się z liści rośliny.

Plantago major
Rodzina: Plantaginaceae (babkowate)


Występuje w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Anemia, nieżyt żołądka, biegunka, zapalenie nerek, zapalenie pęcherza moczowego, krwawienie, guzy i alergiczne reakcje na ukąszenia owadów. Zarówno liście, jak i korzeń mogą zostać użyte w przyrządzaniu medykamentu. Z liści robi się napar, a z korzenia kompres do stosowania zewnętrznego i wewnętrznego. Kompres wraz z jednoczesnym piciem wywaru jest skuteczny w leczeniu infekcji i zapalenia oczu.

Ocimum basilicum

Rodzina: Labiateae (jasnowate-wargowe)


Można ją znaleźć w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Niedobór wapnia w czasie porodu, zapalenie migdałków, wzmacnianie jelit, wzmacnianie pęcherza. Pomaga także w problemach z trawieniem. Herbatkę sporządza się z liści i świeżych kwiatów. W niektórych regionach bazylię używa się do leczenia gruźlicy.

Laurus sassafras
Rodzina: Lauraceae (wawrzynowate)


Drzewo osiąga wysokość do 12 metrów. Można je znaleźć w lasach deszczowych w całej Ameryce Południowej.
Używana do leczenia: Zapalenie skóry, reumatyczne zapalenie stawów i altretyzm. Znane są również przypadki leczenia rośliną zakażenia metalami, syfilisu oraz do regulowania pocenia się. Wywar przyrządza się z liści i gałązek. 20 gram na każdy litr wody. Przyjmuje się do 5 szklanek dziennie. Zaparzać około 20 minut.

Quassia amara
Rodzina: Simarubaceae (biegunecznikowate)


Małe drzewo występujące w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Kamienie żółciowe, kamienie nerkowe, problemy z żołądkiem, biegunka i stany gorączkowe. Herbatkę przyrządza się z kory i korzenia. Należy pić 3 razy dziennie.

Peumus boldus molina
Rodzina: Monimiaceae (wawrzynowce)


Występuje przy brzegach rzek Amazonii.
Używana do leczenia: Zapalenie wątroby, dysfunkcje wątroby, problemy z trawieniem, brak apetytu. Usprawnia działanie innych lekarstw używanych podczas leczenia zapalenia oskrzeli i anginy. Herbatkę sporządza się z liści.

Silybum marianum
Rodzina: Compositae (złożone)


Największy z mleczy. Występuje w Amazonii oraz w Europie i północnej Afryce.
Używana do leczenia: Zawiera substancję, która chroni wątrobe. Używana również jako antidotum na trucizny oraz do leczenia hemoroidów. Może być używana do płukania waginy.
Herbatkę należy robić z owoców.

Smilax aspera
Rodzina: Liliaceae (liliowate)


Występuje przy brzegach rzek całej Amazonii.
Używana do leczenia: Syfilis i wszystkie jego komplikacje, choroby weneryczne, artretyzm, choroba zwyrodnieniowa stawów, problemy skórne, hipercholesterolemia (stężenie cholesterolu powyżej normy).
Można przyrządzać napar z liści i korzenia. Indianie robią zupę z tych właśnie elementów rośliny.

Urtica urens
Rodzina: Urticaceae (pokrzywowate)


Można ją znaleźć w całej Amazonii.
Używana do leczenia: Anemia, gruźlica, astma, cukrzyca, hemofilia, artetyzm, reumatyzm, krwawienie, mocznica. Często używana ze względu na działanie przeciwzapalne.
Herbatkę można robić w formie naparu z liści, kwiatów, łodyg i korzenia. Gotować przez 10 minut.

Veronica officinalis
Rodzina: Scrofulariaceae (trędownikowate)


Występuje na całym obszarze Amazonii.
Używana do leczenia: Różne schorzenia płuc i oskrzeli, gruźlica, kamienie żółciowe, kamienie nerkowe, kamienie w pęcherzu, artretyzm i wypryski. Stosowana też jako antyseptyk.
Używa się liści i dojrzałych owoców do sporządzania herbatki.

"Jestem zdumiony jak CoD Tea Dr. David'a dramatycznie poprawiła jakość życia tak wielu nie mających żadnych nadziei pacjentów z rakiem" - Reimar Bruening, Ph.D., R.Ph.

"Jest w tym potencjał na przełom w głównym nurcie medycyny. Rośliny te otwierają kompletnie nowe możliwości leczenia dla pacjentów, którzy nie chcą przyjmować leczenia chemioterapią lub takie leczenie nie przynosi rezultatów" - Ludwig A. Laxhuber, M.D. i Rainer Metzger, M.D., CELLControl Biomedical Laboratories

"Terapia za pomocą mieszanki roślinnej, którą wyselekcjonował Dr. Thomas David przynosi rezultat w czterech następujących medycznych działaniach: jest elementem zasadniczym w detoksyfikacji organizmu, wzmacnia reakcje obronne organizmu, hamuje rozwój guzów oraz hamuje lub zatrzymuje dostarczanie krwi do guzów i ich przerzutów. Jestem przekonany, że opisany tutaj holistyczny, botaniczny system leczenia oferuje nieskazitelny, czysty wybór w walce przeciwko plagom naszego przeludnionego, zatrutego i nieodpornego społeczeństwa" - Apostolos Georgopoulos, M.D., Vienna General Hospital